Strona domowa Sołectwa Gałdowo
 

Z dziecięcej wyobraźni...

Dnia 2012-09-25 22:08:26

Dawno, dawno temu, na Warmii i Mazurach stał pewien kościół.
Znajdował się on w Gałdowie... Przez lata wszystko było w jak najlepszym porządku – dzwon odzywał się w chwilach niezmiernie ważnych dla wsi oraz obwieszczał wiernym, że czas na modlitwę…

Aż pewnego razu stała się rzecz, która wstrząsnęła mieszkańcami wsi, właścicielem Gałdowa oraz tamtejszym mnichem…
Był słoneczny dzień, niedziela, godzina 9:00. O tej porze zawsze rozbrzmiewał dzwon z kościoła w Gałdowie, nawołując wiernych do modlitwy. Jednak dzisiaj było inaczej. Dzwon nie dzwonił. Mnich, który z całej siły ciągnął za sznury stwierdził ze zdziwieniem, że dzwonu po prostu nie było! - Ukradli dzwon z kościoła! - krzyczał na całą wieś. – Ukradli dzwon!
Posłyszał to proboszcz, który właśnie wyszedł z domu:
- Co się dzieje? Słychać cię aż na końcu wsi - powiedział.
- Ukradli dzwon z kościoła! - krzyczał roztrzęsiony mnich.
- Naprawdę? Kiedy to się stało?
- Nie wiem. Chyba w nocy lub dzisiaj rano – wyrzucił z siebie mnich.
- Hm...nigdzie go nie ma? - spytał proboszcz.
- W kościele nie ma. – odrzekł mnich.
- Ojej, to przeszukaj jeszcze raz strych – podsunął pomysł zatroskany duszpasterz.
- Tak zrobię, chociaż już szukałem! – odrzekł mnich.
Proboszcz poszedł do sąsiadów spytać, czy nie wiedzą czegoś o zaginięciu dzwonu. Bezskutecznie... Godzinę później znów spotkał mnicha: - To jak, znalazłeś go?
- Nigdzie nie ma. Okradli nas - odpowiedział mnich.
Aż tu nagle, ku ich zdziwieniu, z kościoła rozległ się donośny głos dzwonu.
Wszyscy zwrócili głowy ku wieży, a następnie pobiegli w tamtym kierunku. Zobaczyli, że dzwon jest na swoim miejscu, lecz osoby, która nim poruszała już tam nie było.

Kat. M. kl. IV

Dawno, dawno temu, na Warmii i Mazurach stał pewien kościół.
Znajdował się on w Gałdowie... Przez lata wszystko było w jak najlepszym porządku – dzwon odzywał się w chwilach niezmiernie ważnych dla wsi oraz obwieszczał wiernym, że czas na modlitwę…

Aż pewnego razu stała się rzecz, która wstrząsnęła mieszkańcami wsi, właścicielem Gałdowa oraz tamtejszym mnichem…
Był słoneczny dzień, niedziela, godzina 9:00. O tej porze zawsze rozbrzmiewał dzwon z kościoła w Gałdowie, nawołując wiernych do modlitwy. Jednak dzisiaj było inaczej. Dzwon nie dzwonił. Mnich, który z całej siły ciągnął za sznury stwierdził ze zdziwieniem, że dzwonu po prostu nie było! - Ukradli dzwon z kościoła! - krzyczał na całą wieś. – Ukradli dzwon!
Posłyszał to proboszcz, który właśnie wyszedł z domu:
- Co się dzieje? Słychać cię aż na końcu wsi - powiedział.
- Ukradli dzwon z kościoła! - krzyczał roztrzęsiony mnich.
- Naprawdę? Kiedy to się stało?
- Nie wiem. Chyba w nocy lub dzisiaj rano – wyrzucił z siebie mnich.
- Hm...nigdzie go nie ma? - spytał proboszcz.
- W kościele nie ma. – odrzekł mnich.
- Ojej, to przeszukaj jeszcze raz strych – podsunął pomysł zatroskany duszpasterz.
- Tak zrobię, chociaż już szukałem! – odrzekł mnich.
Proboszcz poszedł do sąsiadów spytać, czy nie wiedzą czegoś o zaginięciu dzwonu. Bezskutecznie... Godzinę później znów spotkał mnicha: - To jak, znalazłeś go?
- Nigdzie nie ma. Okradli nas - odpowiedział mnich.
Aż tu nagle, ku ich zdziwieniu, z kościoła rozległ się donośny głos dzwonu.
Wszyscy zwrócili głowy ku wieży, a następnie pobiegli w tamtym kierunku. Zobaczyli, że dzwon jest na swoim miejscu, lecz osoby, która nim poruszała już tam nie było.

Kat. M. kl. IV

Powrót