Strona domowa Sołectwa Gałdowo
 

Na tropie skarbu gałdowskiego mnicha….

Dnia 2011-07-02 16:01:46

Dzis szukamy skarbu. Pogoda nam nie sprzyja. Pada. Ciagle pada….

Oglądamy kamienie, muszle, bursztyny, krzemienie. Wszystkie wydobyte na terenie Gałdowa. Słuchamy zaklętego w muszli szumu gałdowskiego morza sprzed wielu, wielu tysięcy lat…. Wspominamy kupców rzymskich podróżujących bursztynowym szlakiem… Przypominamy sobie, jak krzesano ogień, gdy zapałki i zapalniczki nikomu się nie śniły. Leje!!!!

Czas wyruszać na poszukiwanie skarbu! No cóż, najwyżej zmokniemy!

Punkt wyjścia – kościół! Najstarsze, udokumentowane miejsce we wsi! Ruszamy! Gdzie może być ten skarb? Wyobraźnia podpowiada nam teren dawnego dworskiego parku. Ktoś rzuca pomysł, że może u dziadka na łące!?

Tymczasem nos podróżnika – odkrywcy prowadzi nas wprost do posesji sołtysa Grzegorza Kujawskiego! Udajemy się ukrytą wśród pół dróżką, mijamy mostek na stawku, przedzieramy się przez łączką i już czeka na nas przedstawiciel plemienia Kojotów – pan Krzyś i jego urocza żona – pani Bożena. Widok jest niesamowity! To tu, w centrum wsi mamy i las i pruską babę i średniowieczne fortyfikacje.. i grzyby, i ślimaki, i wszystko, co potrzeba do szczęścia! Tu nasz gałdowski mnich ukrył skarb.

Szukamy!!!

Emocje biorą górę! Temperatura rośnie! Nikt nie zauważa deszczu! Tylko pani Ania dostrzega, że nie wszyscy jesteśmy ubrani adekwatnie do pogody i przynosi z tuzin kurtek. Tak wystrojeni nie obawiamy się już niczego. Skarbu poszukują dwie grupy. Kto będzie miał to szczęście, by go odkryć?

Poszukiwacze uruchamiają nie tylko wyobraźnię, ale i rozum. Czują podstęp mnicha. Niby dlaczego maja szukać skarbu na łące? Wyruszają do lasu! To tu musi być!!!

I znów łąka! Przy okazji pojawiają się drobne znaleziska. To nic, że mają niewielką wartość historyczną, ale są nasze i dlatego najważniejsze. Zabierzemy je do domu i pokażemy rodzicom.

Aż tu nagle…! Wykrywacz daje znać, że coś tu jest! Skarb? Kopiemy!!! Tak, skarb, którego nadal strzeże nasz gałdowski mnich – rycerz!

Mamy go!

Dzis szukamy skarbu. Pogoda nam nie sprzyja. Pada. Ciagle pada….

Oglądamy kamienie, muszle, bursztyny, krzemienie. Wszystkie wydobyte na terenie Gałdowa. Słuchamy zaklętego w muszli szumu gałdowskiego morza sprzed wielu, wielu tysięcy lat…. Wspominamy kupców rzymskich podróżujących bursztynowym szlakiem… Przypominamy sobie, jak krzesano ogień, gdy zapałki i zapalniczki nikomu się nie śniły. Leje!!!!

Czas wyruszać na poszukiwanie skarbu! No cóż, najwyżej zmokniemy!

Punkt wyjścia – kościół! Najstarsze, udokumentowane miejsce we wsi! Ruszamy! Gdzie może być ten skarb? Wyobraźnia podpowiada nam teren dawnego dworskiego parku. Ktoś rzuca pomysł, że może u dziadka na łące!?

Tymczasem nos podróżnika – odkrywcy prowadzi nas wprost do posesji sołtysa Grzegorza Kujawskiego! Udajemy się ukrytą wśród pół dróżką, mijamy mostek na stawku, przedzieramy się przez łączką i już czeka na nas przedstawiciel plemienia Kojotów – pan Krzyś i jego urocza żona – pani Bożena. Widok jest niesamowity! To tu, w centrum wsi mamy i las i pruską babę i średniowieczne fortyfikacje.. i grzyby, i ślimaki, i wszystko, co potrzeba do szczęścia! Tu nasz gałdowski mnich ukrył skarb.

Szukamy!!!

Emocje biorą górę! Temperatura rośnie! Nikt nie zauważa deszczu! Tylko pani Ania dostrzega, że nie wszyscy jesteśmy ubrani adekwatnie do pogody i przynosi z tuzin kurtek. Tak wystrojeni nie obawiamy się już niczego. Skarbu poszukują dwie grupy. Kto będzie miał to szczęście, by go odkryć?

Poszukiwacze uruchamiają nie tylko wyobraźnię, ale i rozum. Czują podstęp mnicha. Niby dlaczego maja szukać skarbu na łące? Wyruszają do lasu! To tu musi być!!!

I znów łąka! Przy okazji pojawiają się drobne znaleziska. To nic, że mają niewielką wartość historyczną, ale są nasze i dlatego najważniejsze. Zabierzemy je do domu i pokażemy rodzicom.

Aż tu nagle…! Wykrywacz daje znać, że coś tu jest! Skarb? Kopiemy!!! Tak, skarb, którego nadal strzeże nasz gałdowski mnich – rycerz!

Mamy go!

Powrót Galeria