Strona domowa Sołectwa Gałdowo



"Prowadź nas zielona drogo..."

Nasza wycieczka wiodła z Gałdowa przez Babięty, Falknowo Małe i Ząbrowo do Szymbarka. Pomykaliśmy rowerami między łanami wybujałych już zbóż, po piaszczystych wstęgach zapomnianych dróg. Wkoło okolica zachwycała swym urokiem, w dali widniała Chełmżyca, po prawej stronie porozrzucane chałupki babięckiej kolonii. Ścieżkami znanymi tylko naszemu przewodnikowi dotarliśmy do Ząbrowa, a następnie puściliśmy się jakimiś mniej uczęszczanym szlakiem, by na koniec stanąć przed miejscem spoczynku rodu Finckensteinów.

Usytuowana na wzgórzu nekropolia zmusza, by zejść z roweru, wspiąć się na szczyt i przez chwilę zadumać się nad życiem i śmiercią, nad przemijaniem, nad tym, co ważne, a co mniej.

Cmentarz znajduje się w zacisznym, ukrytym przed okiem ludzkim miejscu. Stąd okolica widoczna jest jakby z lotu ptaka. U podnóża wzgórza połyskuje oblicze łagodnego lustra jeziora, które czasami mąci tylko łopot łabędzich skrzydeł. Wkoło panuje cisza. Cisza i spokój.

Zwiedzanie Szymbarka rozpoczynamy od budowli, która od lat pobudza moją ciekawość. Stoi sobie samotnie u wylotu drogi w kierunku Ząbrowa. Różowo - biała elewacja wyraziście odbija się od zieleni lasu i otaczających ją chaszczy. Próbujemy odczytać losy budynku, analizując jak księgę fragmenty ścian, sterczące kikuty głównej konstrukcji, ziejące pustką resztki okien. Dawno temu był to młyn, który najprawdopodobniej zaopatrywał zamek i okoliczną ludność w mąkę – dziś to tylko zabytkowa ruina.

Zamek i budowle mu towarzyszące zawsze porażały mnie swym monumentalnym pięknem, tajemniczością. Niemi świadkowie historii, często jej ofiary. Zawsze jednak wydają najwspanialsze świadectwo budowniczym i architektom tamtych wieków. Z zadartą głową przechodzimy korytem dawnej fosy. Przytłacza nas wielkość i zachwyca piękno średniowiecznej budowli. Czujemy się maleńcy i krusi.

Tuż przy murach, od strony jeziora stoi sobie, połyskując w słońcu, buk kolumnowy. Niżej już tylko krzaki, a dalej… na zielonej bryle lasu wyraziście odznacza się rozłożysta korona buka czerwonego. Podążając alejami dawnego parku, napotykamy wiele pięknych drzew zaliczanych do pomników przyrody. Niektóre są naprawdę kolosalnych rozmiarów i żeby objąć pień, potrzeba kilkoro ludzi!

Na pewno do ciekawostek przyrodniczo – historycznych Szymbarka zaliczyć należy aleję karłowatych sosen, zwaną także Aleją Napoleona. Nie wiem, co bardziej fascynuje, czy pojawiające się pod powiekami maszerujące piaszczysta drogą w kierunku Chełmżycy francuskie pułki z małym wielkim człowiekiem na czele, czy też uroki niepowtarzalnego piękna sosen z powyginanymi zmyślnie konarami?! I ta droga…. Stopy po kostki zanurzają się w żółtym ciepłym piasku. Idziemy jakby w zwolnionym tempie, napawając się chwilą… W takich momentach czuje się trwanie świata, więź z ludźmi, którzy na tej samej drodze co my odcisnęli ślad swojej stopy.

Najbliższa okolica zawsze mnie zadziwia i zachwyca i myślę, że tak już będzie zawsze. Te zjazdy, pagórki, leśne moczary, cieniste tunele.... I jak tu nie kochać tej ziemi?

Wstecz Zdjecia